13-01-2013
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Na początku listopada 2012 r., opisywany na blogu przypadek zreferowałem bardzo krótko – pismo nosi datę 7 listopada 2012 r. - J.M. Rektorowi UAM, prof. dr. Bronisławowi Marciniakowi. W konkluzji napisałem „(...) W moim przekonaniu doszło w tej sprawie do rażącego naruszenia prawa i dobrych obyczajów akademickich, w związku z czym najpoważniej wnoszę o rozpatrzenie możliwości pociągnięcia sprawcy tego czynu do odpowiedzialności dyscyplinarnej.(...)”. Z powodów oczywistych nie pisałem o tym wcześniej, cierpliwie czekając na odpowiedź; nadeszła parę dni po Nowym Roku. Od razu powiem, że odpowiedź akceptuje, i mimo że się z nią nie zgadzam apelować nie będę. Otóż, Pan Rektor Krasowski – w imieniu J.M. Rektora UAM – pisze mi bardzo uprzejmie, że „(...) po rozpoznaniu sprawy JM Rektor UAM nie znajduje podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko Panu Dziekanowi Wydziału Nauk Społecznych UAM (…)”.
Dlaczego nie zgadzam się z przedstawioną przez Panów Rektorów UAM odpowiedzią? Gdybym miał się z nią zgodzić oznaczałoby to, iż dziekanowi WNS UAM wolno:
1. Kłamać personelowi Centrum Informatycznego, że konto pocztowe o adresie kocias@amu.edu.pl służy do rozsyłania spamu;
2. Wydawać polecenia personelowi innej niż Wydział Nauk Społecznych UAM jednostki organizacyjnej uniwersytetu (w sprawie nieuprawnionego zamknięcia przedmiotowego konta);
3. Niszczyć mienie uniwersyteckie, czyli wieloletni dorobek mój i moich kolegów (poprzez likwidację serwisów funkcjonujących pod adresem mumelab01.amu.edu.pl/).
Powtórzę raz jeszcze konkluzję mojego wniosku do J.M. Rektora UAM: „(...) W moim przekonaniu doszło w tej sprawie do rażącego naruszenia prawa i dobrych obyczajów akademickich, w związku z czym najpoważniej wnoszę o rozpatrzenie możliwości pociągnięcia sprawcy tego czynu do odpowiedzialności dyscyplinarnej.(...)”.
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
niedziela, 13 stycznia 2013
sobota, 12 stycznia 2013
Dziekan wypowiedział wojnę. Łatwo zrobić - trudniej wygrać (27.).
12-01-2013
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Ostatnią kwestię poprzedniego wpisu objaśnię szerzej. Byłem jedną z czterech osób (prawdopodobnie jedynym pracownikiem samodzielnym), które w kadencji Senatu UAM 2006-2008 głosowały przeciwko przyjęciu obecnego, skorygowanego już parokrotnie Statutu UAM. A głosowanie było jawne panie dziekanie WNS UAM! Głosowałem przeciwko, bowiem przekonany byłem, że zmiany sposobu funkcjonowania ciał kolegialnych (rady wydziałów i senat) stwarzają kolosalne zagrożenie dla fundamentów demokracji akademickiej. Tzw. przedstawicielskie rady wydziałów i senat składający się głównie z funkcjonariuszy wydziałowych i centralnych stworzyły system władzy, w którym nie-funkcyjny samodzielny badacz NIE MIAŁ I NIE MA NIC DO POWIEDZENIA! Jestem przekonany, że ludzie władzy, którzy z uporem godnym lepszej sprawy forsowali niegdyś ten projekt przyznać muszą po latach, że popełnili wielki błąd! Cóż jednak począć – stało się.
Nowy statut dawał ogromną władzę wybieralnym funkcjonariuszom akademickiej nauki – głównie dziekanom i dyrektorom instytutów. Władzę tak wielką, że udźwignąć potrafią ją tylko nieliczni. Władzę, której niektórzy nie powinni nigdy otrzymać, bowiem ich faktyczna kompetencja cywilizacyjna jak i predyspozycja mentalna wykluczają sprawowanie jakiejkolwiek poważnej władzy.
Nowy Statut UAM stwarzał też obiektywne przesłanki – ba! zachętę – do zawierania nieformalnych porozumień w ścisłym gronie i wyznaczania „jedynej słusznej linii rozwoju”. Co oczywiście eliminowało działania ludzi spoza porozumienia NIE POZWALAJĄC JEDNOCZEŚNIE IM NA PRZEDSTAWIENIE SWOJEJ RACJI. Przykład: na posiedzeniu rady wydziału przed r. akadem. 2008/2009 (rady w pełnym składzie) dyrektor instytutu MUSIAŁ oceniać jakąś kwestię w obecności osoby zainteresowanej. Po zmianie statutu mógł to robić poza jej plecami i uzyskiwać uchwałę jakiej potrzebował; zainteresowany dowiadywał się post factum, że coś o nim i w jego sprawach na posiedzeniu postanowiono.
Pamiętam bardzo charakterystyczny incydent. Podczas jednej z wizyt w gabinecie dziekana WNS UAM – była późna wiosna 2009 - oświadczyłem, że chciałbym otrzymywać zawiadomienia o planowanym porządku posiedzenia Rady Wydziału Nauk Społecznych. Dziekan żachnął się i oświadczył, że nie jestem w jej składzie i zawiadomień nie dostanę. Nie pamiętam już jak długo trwał ten stan rzeczy, ale zdaje mi się, że od r. akadem. 2009/2010 zawiadomienia takie już się pojawiły. Tak, tak panie dziekanie WNS UAM – demokracji akademickiej strzegł Pan jak źrenicy oka!
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Ostatnią kwestię poprzedniego wpisu objaśnię szerzej. Byłem jedną z czterech osób (prawdopodobnie jedynym pracownikiem samodzielnym), które w kadencji Senatu UAM 2006-2008 głosowały przeciwko przyjęciu obecnego, skorygowanego już parokrotnie Statutu UAM. A głosowanie było jawne panie dziekanie WNS UAM! Głosowałem przeciwko, bowiem przekonany byłem, że zmiany sposobu funkcjonowania ciał kolegialnych (rady wydziałów i senat) stwarzają kolosalne zagrożenie dla fundamentów demokracji akademickiej. Tzw. przedstawicielskie rady wydziałów i senat składający się głównie z funkcjonariuszy wydziałowych i centralnych stworzyły system władzy, w którym nie-funkcyjny samodzielny badacz NIE MIAŁ I NIE MA NIC DO POWIEDZENIA! Jestem przekonany, że ludzie władzy, którzy z uporem godnym lepszej sprawy forsowali niegdyś ten projekt przyznać muszą po latach, że popełnili wielki błąd! Cóż jednak począć – stało się.
Nowy statut dawał ogromną władzę wybieralnym funkcjonariuszom akademickiej nauki – głównie dziekanom i dyrektorom instytutów. Władzę tak wielką, że udźwignąć potrafią ją tylko nieliczni. Władzę, której niektórzy nie powinni nigdy otrzymać, bowiem ich faktyczna kompetencja cywilizacyjna jak i predyspozycja mentalna wykluczają sprawowanie jakiejkolwiek poważnej władzy.
Nowy Statut UAM stwarzał też obiektywne przesłanki – ba! zachętę – do zawierania nieformalnych porozumień w ścisłym gronie i wyznaczania „jedynej słusznej linii rozwoju”. Co oczywiście eliminowało działania ludzi spoza porozumienia NIE POZWALAJĄC JEDNOCZEŚNIE IM NA PRZEDSTAWIENIE SWOJEJ RACJI. Przykład: na posiedzeniu rady wydziału przed r. akadem. 2008/2009 (rady w pełnym składzie) dyrektor instytutu MUSIAŁ oceniać jakąś kwestię w obecności osoby zainteresowanej. Po zmianie statutu mógł to robić poza jej plecami i uzyskiwać uchwałę jakiej potrzebował; zainteresowany dowiadywał się post factum, że coś o nim i w jego sprawach na posiedzeniu postanowiono.
Pamiętam bardzo charakterystyczny incydent. Podczas jednej z wizyt w gabinecie dziekana WNS UAM – była późna wiosna 2009 - oświadczyłem, że chciałbym otrzymywać zawiadomienia o planowanym porządku posiedzenia Rady Wydziału Nauk Społecznych. Dziekan żachnął się i oświadczył, że nie jestem w jej składzie i zawiadomień nie dostanę. Nie pamiętam już jak długo trwał ten stan rzeczy, ale zdaje mi się, że od r. akadem. 2009/2010 zawiadomienia takie już się pojawiły. Tak, tak panie dziekanie WNS UAM – demokracji akademickiej strzegł Pan jak źrenicy oka!
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
piątek, 11 stycznia 2013
Dziekan wypowiedział wojnę. Łatwo zrobić - trudniej wygrać (26.).
11-01-2013
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Dla pełności obrazu dodać muszę, że par. 101 Statutu UAM w p.1 zawiera zapis, iż „1. Rada wydziału uchyla uchwałę rady instytutu działającego na wydziale, jeżeli uchwała ta jest sprzeczna z przepisami ustawy, statutem, uchwałami senatu, uchwałami rady wydziału lub obowiązującymi regulaminami.” [pogrub. A.K.]. Przywołałem tę kwestię na wypadek, gdyby ktoś chciał wchodzić ze mną w spór dotyczący znaczenia terminów „uchyla uchwałę” i „ocenia uchwałę”. Jak Państwo pamiętają, drugiego określenia użył J.M. Rektor UAM, prof. dr habil. Bronisław Marciniak odpowiadając na mój wniosek do Senatu UAM z dnia 1 lutego 2012 r. Jakby na sprawę nie patrzeć, uchylenie (bądź nie) uchwały rady instytutu wymaga wcześniejszej oceny prawnej, a tę wykonać mogą – w każdym razie powinny – wyłącznie osoby posiadające faktyczną kompetencję prawniczą.
Drążę zagadnienie kompetencji formalnej i faktycznej, bowiem rzecz dotyczy niezwykle istotnych kwestii praworządności akademickiej – i nie tylko. Oto – poza Wydziałem Prawa i Administracji UAM – żadna inna rada wydziału nie jest w stanie wykonać rzetelnej oceny prawnej zaskarżanej uchwały rady instytutu. Musi zatem zlecić taką ocenę faktycznie kompetentnym osobom lub instytucjom. W par. 101 Statutu UAM nie znajdziemy jakiejkolwiek wzmianki dotyczącej tego, czy ocena taka MUSI zostać przez dana radę wydziału zaakceptowana. Czyli istnieje możliwość jej odrzucenia. Co wtedy? To po pierwsze. Po drugie, jeśli ocena „zlecona” MUSI zostać przez radę wydziału zaakceptowana, to pojawia się pytanie o elementarny sens wprowadzania przedmiotowej procedury. Czy nie lepiej byłoby powierzyć rozstrzyganie takich sporów Biuru Radców Prawnych? Po co wprowadzać do Statutu UAM zapisy czcze, pozornie sensowne, niewykonalne lub niepotrzebnie wydłużające proces załatwiania sprawy?
Dziekan WNS UAM od niemalże 40 lat pisze książki o racjonalności. Zrobił się już z tego stos pokaźnych rozmiarów – do czego za czas jakiś nawiążę. Uzasadnione zatem wydaje się być podejrzenie, że w kwestiach o których ostatnio piszę – szeroko pojętej racjonalności przy stanowieniu uniwersyteckiego prawa, przeciwstawiać się będzie stanowczo wszystkiemu, co ewidentnie narusza elementarne kanony racjonalnego myślenia i działania. Przejrzałem sprawozdania z posiedzeń Senatu UAM poprzedniej kadencji i nie dostrzegłem tego – co mnie wcale nie dziwi. Dodam, że chociaż nie napisałem ani jednej książki o racjonalności, to będąc senatorem UAM zgłaszał bym sprzeciw wobec prób wprowadzania dyskutowanych zapisów. Ci którzy mnie znają mogą to potwierdzić, chociaż dziekan WNS UAM wcale tego nie oczekuje.
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Dla pełności obrazu dodać muszę, że par. 101 Statutu UAM w p.1 zawiera zapis, iż „1. Rada wydziału uchyla uchwałę rady instytutu działającego na wydziale, jeżeli uchwała ta jest sprzeczna z przepisami ustawy, statutem, uchwałami senatu, uchwałami rady wydziału lub obowiązującymi regulaminami.” [pogrub. A.K.]. Przywołałem tę kwestię na wypadek, gdyby ktoś chciał wchodzić ze mną w spór dotyczący znaczenia terminów „uchyla uchwałę” i „ocenia uchwałę”. Jak Państwo pamiętają, drugiego określenia użył J.M. Rektor UAM, prof. dr habil. Bronisław Marciniak odpowiadając na mój wniosek do Senatu UAM z dnia 1 lutego 2012 r. Jakby na sprawę nie patrzeć, uchylenie (bądź nie) uchwały rady instytutu wymaga wcześniejszej oceny prawnej, a tę wykonać mogą – w każdym razie powinny – wyłącznie osoby posiadające faktyczną kompetencję prawniczą.
Drążę zagadnienie kompetencji formalnej i faktycznej, bowiem rzecz dotyczy niezwykle istotnych kwestii praworządności akademickiej – i nie tylko. Oto – poza Wydziałem Prawa i Administracji UAM – żadna inna rada wydziału nie jest w stanie wykonać rzetelnej oceny prawnej zaskarżanej uchwały rady instytutu. Musi zatem zlecić taką ocenę faktycznie kompetentnym osobom lub instytucjom. W par. 101 Statutu UAM nie znajdziemy jakiejkolwiek wzmianki dotyczącej tego, czy ocena taka MUSI zostać przez dana radę wydziału zaakceptowana. Czyli istnieje możliwość jej odrzucenia. Co wtedy? To po pierwsze. Po drugie, jeśli ocena „zlecona” MUSI zostać przez radę wydziału zaakceptowana, to pojawia się pytanie o elementarny sens wprowadzania przedmiotowej procedury. Czy nie lepiej byłoby powierzyć rozstrzyganie takich sporów Biuru Radców Prawnych? Po co wprowadzać do Statutu UAM zapisy czcze, pozornie sensowne, niewykonalne lub niepotrzebnie wydłużające proces załatwiania sprawy?
Dziekan WNS UAM od niemalże 40 lat pisze książki o racjonalności. Zrobił się już z tego stos pokaźnych rozmiarów – do czego za czas jakiś nawiążę. Uzasadnione zatem wydaje się być podejrzenie, że w kwestiach o których ostatnio piszę – szeroko pojętej racjonalności przy stanowieniu uniwersyteckiego prawa, przeciwstawiać się będzie stanowczo wszystkiemu, co ewidentnie narusza elementarne kanony racjonalnego myślenia i działania. Przejrzałem sprawozdania z posiedzeń Senatu UAM poprzedniej kadencji i nie dostrzegłem tego – co mnie wcale nie dziwi. Dodam, że chociaż nie napisałem ani jednej książki o racjonalności, to będąc senatorem UAM zgłaszał bym sprzeciw wobec prób wprowadzania dyskutowanych zapisów. Ci którzy mnie znają mogą to potwierdzić, chociaż dziekan WNS UAM wcale tego nie oczekuje.
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Dziekan wypowiedział wojnę. Łatwo zrobić - trudniej wygrać (25.).
07-01-2013
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Powtórzmy istotną konkluzję poprzedniego wpisu: jako członek senatu akademickiego dziekan WNS UAM uczestniczy w uchwalaniu korekty statutu uczelni. Korekta wskazuje Radę Wydziału NS UAM i dziekana tegoż jako mających kompetencję do rozpatrzenia mojego wniosku; składam więc wniosek zgodnie z zapisem statutowym. Co robi dziekan WNS UAM? WYMUSZA ZAMKNIĘCIE KONTA POCZTOWEGO SŁUŻĄCEGO DO PRZESŁANIA WNIOSKU I OSKARŻA WNIOSKODAWCĘ O SPAMING!!!!!!! Śp. Kafka Franciszek przesyła niniejszym WIELKI SZACUN!
W swojej grudniowej odpowiedzi na moje wezwanie dziekan WNS UAM napisał „(...) Pana wniosek z dnia 1 października br. został skierowany bez zbędnej zwłoki do uniwersyteckiego zespołu mającego kompetencje w zakresie regulacji prawnych z prośbą o przedstawienie na piśmie opinii w podniesionej przez Pana sprawie.(...)”. Poświęćmy temu wyznaniu odrobinę czasu, bowiem wykazuje ono silne związki z wspomnianą wczoraj kwestią kompetencji formalnej i faktycznej. Oto dziekan WNS UAM – jako członek senatu akademickiego – ma kompetencję formalną by uchwalać Statut UAM i poprawki do tegoż. Warto zapytać, czy ma on również kompetencję faktyczną (zaraz wyjaśnię w czym rzecz) potrzebną przy przedmiotowym działaniu ?
Moja odpowiedź jest negatywna. Głosując za nowelizacją Statutu UAM w części poświęconej par. 101 („... ocena zgodności z prawem uchwał podejmowanych przez radę instytutu należy do kompetencji rady wydziału, a nie do Senatu UAM. ...”) dziekan WNS UAM ujawnia całkowity brak kompetencji faktycznej. Kompetencji będącej następstwem jakże oczywistego przekonania, że on sam jak i Rada Wydziału Nauk Społecznych UAM nie są dyplomowanymi prawnikami. Nie mając więc faktycznej kompetencji prawniczej NIE MOGĄ I NIE POWINNI DOKONYWAĆ OCEN ZGODNOŚCI Z PRAWEM UCHWAŁ PODEJMOWANYCH PRZEZ RADĘ INSTYTUTU. Czy aby nie powinien Pan tego wiedzieć jako senator UAM panie dziekanie WNS?
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Powtórzmy istotną konkluzję poprzedniego wpisu: jako członek senatu akademickiego dziekan WNS UAM uczestniczy w uchwalaniu korekty statutu uczelni. Korekta wskazuje Radę Wydziału NS UAM i dziekana tegoż jako mających kompetencję do rozpatrzenia mojego wniosku; składam więc wniosek zgodnie z zapisem statutowym. Co robi dziekan WNS UAM? WYMUSZA ZAMKNIĘCIE KONTA POCZTOWEGO SŁUŻĄCEGO DO PRZESŁANIA WNIOSKU I OSKARŻA WNIOSKODAWCĘ O SPAMING!!!!!!! Śp. Kafka Franciszek przesyła niniejszym WIELKI SZACUN!
W swojej grudniowej odpowiedzi na moje wezwanie dziekan WNS UAM napisał „(...) Pana wniosek z dnia 1 października br. został skierowany bez zbędnej zwłoki do uniwersyteckiego zespołu mającego kompetencje w zakresie regulacji prawnych z prośbą o przedstawienie na piśmie opinii w podniesionej przez Pana sprawie.(...)”. Poświęćmy temu wyznaniu odrobinę czasu, bowiem wykazuje ono silne związki z wspomnianą wczoraj kwestią kompetencji formalnej i faktycznej. Oto dziekan WNS UAM – jako członek senatu akademickiego – ma kompetencję formalną by uchwalać Statut UAM i poprawki do tegoż. Warto zapytać, czy ma on również kompetencję faktyczną (zaraz wyjaśnię w czym rzecz) potrzebną przy przedmiotowym działaniu ?
Moja odpowiedź jest negatywna. Głosując za nowelizacją Statutu UAM w części poświęconej par. 101 („... ocena zgodności z prawem uchwał podejmowanych przez radę instytutu należy do kompetencji rady wydziału, a nie do Senatu UAM. ...”) dziekan WNS UAM ujawnia całkowity brak kompetencji faktycznej. Kompetencji będącej następstwem jakże oczywistego przekonania, że on sam jak i Rada Wydziału Nauk Społecznych UAM nie są dyplomowanymi prawnikami. Nie mając więc faktycznej kompetencji prawniczej NIE MOGĄ I NIE POWINNI DOKONYWAĆ OCEN ZGODNOŚCI Z PRAWEM UCHWAŁ PODEJMOWANYCH PRZEZ RADĘ INSTYTUTU. Czy aby nie powinien Pan tego wiedzieć jako senator UAM panie dziekanie WNS?
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
niedziela, 6 stycznia 2013
Dziekan wypowiedział wojnę. Łatwo zrobić - trudniej wygrać (24.).
06-01-2013
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Pomińmy prawne parady dziekana WNS UAM i skupmy się na problemie głównym. Od czerwca 2011 roku najpoważniejsza instytucja edukacji wyższej w mieście (trzecia w kraju!) NIE POTRAFI UPORAĆ SIĘ Z PROBLEMEM LEGALNOŚCI UCHWAŁY rady małego instytutu na Wydziale Nauk Społecznych. W instytucji tej zatrudnionych jest blisko 900 doktorów habilitowanych w tym circa 730 profesorów. Sam Wydział Prawa i Administracji UAM liczy nieco ponad 50 doktorów habilitowanych! Dochodzą do tego liczne działy pomocnicze, jak chociażby sekcja Radców Prawnych, Senacka Komisja Prawna, etc. I ta potęga instytucjonalna i intelektualna nie potrafi rozwiązać takiego zadania. Czy wyobrażają sobie Państwo, co może się stać, jeśli instytucja ta stanie przed naprawdę poważnymi problemami?
Od lutego 2012 r. do lipca 2012 r. czekałem na odpowiedź władzy uniwersyteckiej w sprawie wniosku – tego samego, który w październiku 2012 r. posłużył dziekanowi WNS UAM do oskarżenia mnie o rozsyłanie spamu. Niemalże pół roku zajęło rektoratowi UAM zawiadomienie mnie (wysłałem w międzyczasie 2 monity!), że zmieniony Statut UAM (Obwieszczenie nr 2/2012 z dnia 30 stycznia 2012 r.) powierza rozpatrywanie takich wniosków jak mój właściwej Radzie Wydziału. Przesłałem zatem wniosek do Rady Wydziału WNS UAM i dziekana tegoż a wtedy okazało się, że – proszę rozpocząć lekturę od posta nr 1.
Opisywany przypadek, po raz nie wiadomo który pokazuje złożoność i ważność kwestii kompetencyjnej – tak formalnej jak i faktycznej; zajmę się tym w najbliższych postach. Dzisiaj, w wielkim skrócie – proszę potraktować to jako zapowiedź przyszłych smakołyków stwierdzę co następuje: dziekan WNS UAM jako członek uniwersyteckiego senatu uchwalał Statut UAM w brzmieniu zapisanym w Obwieszczenie nr 2/2012 z dnia 30 stycznia 2012 r. Zatem – winien znać zapis & 101, który – jak pisze w swoim piśmie z dnia 4 lipca 2012 r. J.M. Rektor UAM, prof. dr habil. Bronisław Marciniak „(...) zgodnie z § 101 Statutu UAM, który stanowi lex specialis w stosunku do § 100, ocena zgodności z prawem uchwał podejmowanych przez radę instytutu należy do kompetencji rady wydziału, a nie do Senatu UAM. (...)”. Pytam więc – myślę, że zasadnie – dziekana WNS UAM, co myśli o własnej kompetencji akademickiego funkcjonariusza w związku z powyższym?
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Pomińmy prawne parady dziekana WNS UAM i skupmy się na problemie głównym. Od czerwca 2011 roku najpoważniejsza instytucja edukacji wyższej w mieście (trzecia w kraju!) NIE POTRAFI UPORAĆ SIĘ Z PROBLEMEM LEGALNOŚCI UCHWAŁY rady małego instytutu na Wydziale Nauk Społecznych. W instytucji tej zatrudnionych jest blisko 900 doktorów habilitowanych w tym circa 730 profesorów. Sam Wydział Prawa i Administracji UAM liczy nieco ponad 50 doktorów habilitowanych! Dochodzą do tego liczne działy pomocnicze, jak chociażby sekcja Radców Prawnych, Senacka Komisja Prawna, etc. I ta potęga instytucjonalna i intelektualna nie potrafi rozwiązać takiego zadania. Czy wyobrażają sobie Państwo, co może się stać, jeśli instytucja ta stanie przed naprawdę poważnymi problemami?
Od lutego 2012 r. do lipca 2012 r. czekałem na odpowiedź władzy uniwersyteckiej w sprawie wniosku – tego samego, który w październiku 2012 r. posłużył dziekanowi WNS UAM do oskarżenia mnie o rozsyłanie spamu. Niemalże pół roku zajęło rektoratowi UAM zawiadomienie mnie (wysłałem w międzyczasie 2 monity!), że zmieniony Statut UAM (Obwieszczenie nr 2/2012 z dnia 30 stycznia 2012 r.) powierza rozpatrywanie takich wniosków jak mój właściwej Radzie Wydziału. Przesłałem zatem wniosek do Rady Wydziału WNS UAM i dziekana tegoż a wtedy okazało się, że – proszę rozpocząć lekturę od posta nr 1.
Opisywany przypadek, po raz nie wiadomo który pokazuje złożoność i ważność kwestii kompetencyjnej – tak formalnej jak i faktycznej; zajmę się tym w najbliższych postach. Dzisiaj, w wielkim skrócie – proszę potraktować to jako zapowiedź przyszłych smakołyków stwierdzę co następuje: dziekan WNS UAM jako członek uniwersyteckiego senatu uchwalał Statut UAM w brzmieniu zapisanym w Obwieszczenie nr 2/2012 z dnia 30 stycznia 2012 r. Zatem – winien znać zapis & 101, który – jak pisze w swoim piśmie z dnia 4 lipca 2012 r. J.M. Rektor UAM, prof. dr habil. Bronisław Marciniak „(...) zgodnie z § 101 Statutu UAM, który stanowi lex specialis w stosunku do § 100, ocena zgodności z prawem uchwał podejmowanych przez radę instytutu należy do kompetencji rady wydziału, a nie do Senatu UAM. (...)”. Pytam więc – myślę, że zasadnie – dziekana WNS UAM, co myśli o własnej kompetencji akademickiego funkcjonariusza w związku z powyższym?
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
piątek, 4 stycznia 2013
Dziekan wypowiedział wojnę. Łatwo zrobić - trudniej wygrać (23.).
04-01-2013
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
7 grudnia 2012 r., w tonie raczej oschłym niż nieprzyjaznym wezwałem dziekana WNS UAM „(...) do udzielenia pisemnej odpowiedzi w sprawie stanu wniosku, jaki w formie elektronicznej przedłożyłem Panu i Radzie Wydziału WNS UAM w dniu 7 października 2012 (datowanego jednakowoż 1 października 2012 r.). (...)”. Dziesięć dni później otrzymałem pisemną odpowiedź (BRAWO PANIE DZIEKANIE!!!) z data 14 grudnia 2012 r. Zwracam Państwa uwagę na kwestię „(...) Pana wniosek z dnia 1 października br. został skierowany bez zbędnej zwłoki do uniwersyteckiego zespołu mającego kompetencje w zakresie regulacji prawnych z prośbą o przedstawienie na piśmie opinii w podniesionej przez Pana sprawie.(...)”.
Dziekanowi WNS UAM donoszę, iż wiem, że pokazał mi figę lub – jeśli woli – palec środkowy przy zaciśniętej pięści. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że formuła „ bez zbędnej zwłoki” to jedna z licznych prawniczych sztuczek. Dziekan WNS UAM mógł mój wniosek z 1 października 2012 r. przekazać „uniwersyteckiemu zespołowi mającymi kompetencje” tuż przed wysłaniem do mnie swojej odpowiedzi – np. 13 grudnia – i oświadczyć co oświadczył. Kwestionując to oświadczenie JA MUSZĘ WYKAZAĆ, że można to było zrobić wcześniej. Czyli WŁADZA ZAWSZE WSZYSTKO ROBI NAJSZYBCIEJ JAK MOŻNA.
Podkreślam kluczową kwestię: udzielając odpowiedzi dziekan WNS UAM mógł napisać „Pana wniosek z dnia 1 października br. został skierowany w dniu XX XX XXXX do uniwersyteckiego zespołu mającego kompetencje w zakresie regulacji prawnych z prośbą o przedstawienie na piśmie opinii w podniesionej przez Pana sprawie.(...)”. Napisał jednakowoż „bez zbędnej zwłoki”. Dlaczego Pan to zrobił dziekanie WNS UAM? Posunięcie to traktuję jako nieprzyjazne.
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
7 grudnia 2012 r., w tonie raczej oschłym niż nieprzyjaznym wezwałem dziekana WNS UAM „(...) do udzielenia pisemnej odpowiedzi w sprawie stanu wniosku, jaki w formie elektronicznej przedłożyłem Panu i Radzie Wydziału WNS UAM w dniu 7 października 2012 (datowanego jednakowoż 1 października 2012 r.). (...)”. Dziesięć dni później otrzymałem pisemną odpowiedź (BRAWO PANIE DZIEKANIE!!!) z data 14 grudnia 2012 r. Zwracam Państwa uwagę na kwestię „(...) Pana wniosek z dnia 1 października br. został skierowany bez zbędnej zwłoki do uniwersyteckiego zespołu mającego kompetencje w zakresie regulacji prawnych z prośbą o przedstawienie na piśmie opinii w podniesionej przez Pana sprawie.(...)”.
Dziekanowi WNS UAM donoszę, iż wiem, że pokazał mi figę lub – jeśli woli – palec środkowy przy zaciśniętej pięści. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że formuła „ bez zbędnej zwłoki” to jedna z licznych prawniczych sztuczek. Dziekan WNS UAM mógł mój wniosek z 1 października 2012 r. przekazać „uniwersyteckiemu zespołowi mającymi kompetencje” tuż przed wysłaniem do mnie swojej odpowiedzi – np. 13 grudnia – i oświadczyć co oświadczył. Kwestionując to oświadczenie JA MUSZĘ WYKAZAĆ, że można to było zrobić wcześniej. Czyli WŁADZA ZAWSZE WSZYSTKO ROBI NAJSZYBCIEJ JAK MOŻNA.
Podkreślam kluczową kwestię: udzielając odpowiedzi dziekan WNS UAM mógł napisać „Pana wniosek z dnia 1 października br. został skierowany w dniu XX XX XXXX do uniwersyteckiego zespołu mającego kompetencje w zakresie regulacji prawnych z prośbą o przedstawienie na piśmie opinii w podniesionej przez Pana sprawie.(...)”. Napisał jednakowoż „bez zbędnej zwłoki”. Dlaczego Pan to zrobił dziekanie WNS UAM? Posunięcie to traktuję jako nieprzyjazne.
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
środa, 2 stycznia 2013
Dziekan wypowiedział wojnę. Łatwo zrobić - trudniej wygrać (22.).
02-01-2013
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Święta i Sylwester już szczęśliwie za nami. Korzystam z okazji i Czytelnikom bloga kocias.blogspot.com życzę Dosiego Roku! Dziękuję też za zainteresowanie tym co piszę – 1200 wejść od połowy października nie jest złym wynikiem. Zachęcam do zadawania pytań i ostrego komentowania treści. To się może okazać bardzo pomocne.
Jak pewnie Państwo wiedzą, w murach Naszej Uczelni gościli funkcjonariusze jednej z WAŻNYCH agencji rządowych. Wiadomo, że nie przyszli z kwiatami. Nie mam pewności, czy wpisali się do księgi pamiątkowej. Po ICH wizycie zrobiło się nas mniej i jakby poszedł smród. Na moje oko Goście nie popuścili, a więc musiał to zrobić ktoś z gospodarzy. Ciekawe jak długo trzeba będzie wietrzyć? I ile to będzie kosztowało? Jakby nie patrzeć Uniwersytet ma poważniejszy problem, niż smrodek wydzielany przez wybieralnych funkcjonariuszy władzy instytutowej i wydziałowej na WNS. To częściowo tłumaczyć może obojętność rektoratu na prośby kierowane w „MOJEJ SPRAWIE”. Ale to nie zwalnia mnie z obowiązku doprowadzenia rozpoczętego dzieła do końca, do czego gotowość i niezłomną wolę niniejszym, po raz kolejny deklaruję.
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Święta i Sylwester już szczęśliwie za nami. Korzystam z okazji i Czytelnikom bloga kocias.blogspot.com życzę Dosiego Roku! Dziękuję też za zainteresowanie tym co piszę – 1200 wejść od połowy października nie jest złym wynikiem. Zachęcam do zadawania pytań i ostrego komentowania treści. To się może okazać bardzo pomocne.
Jak pewnie Państwo wiedzą, w murach Naszej Uczelni gościli funkcjonariusze jednej z WAŻNYCH agencji rządowych. Wiadomo, że nie przyszli z kwiatami. Nie mam pewności, czy wpisali się do księgi pamiątkowej. Po ICH wizycie zrobiło się nas mniej i jakby poszedł smród. Na moje oko Goście nie popuścili, a więc musiał to zrobić ktoś z gospodarzy. Ciekawe jak długo trzeba będzie wietrzyć? I ile to będzie kosztowało? Jakby nie patrzeć Uniwersytet ma poważniejszy problem, niż smrodek wydzielany przez wybieralnych funkcjonariuszy władzy instytutowej i wydziałowej na WNS. To częściowo tłumaczyć może obojętność rektoratu na prośby kierowane w „MOJEJ SPRAWIE”. Ale to nie zwalnia mnie z obowiązku doprowadzenia rozpoczętego dzieła do końca, do czego gotowość i niezłomną wolę niniejszym, po raz kolejny deklaruję.
WAŻNE LINKI
INNE WAŻNE LINKI
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)